10,5 tys. zł za złote serduszko nr 1 dał pan Jacek, szef jednej z wieluńskich firm, który uczestniczył na antenie naszej stacji w licytacji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W ubiegłym roku również wylicytował złote serduszko nr 1 za kwotę 17 tys. zł. Złote serduszko nr 2 za 6 tys. zł wylicytował pan Tomasz, również szef wieluńskiej firmy, który z WOŚP gra od samego początku, a jego kolekcja serduszek jest imponująca. Pan Tomasz wylicytował również srebrne serduszko nr 3 za kwotę 4,5 tys. zł. Serduszko srebrne nr 1 za 5 tys. 600 zł trafiło do rodzeństwa Ady i Julka, w imieniu których licytowała mama.
WOŚP jest dla mnie organizacją, która uratowała mi życie – mówi 18-letnia Ada Lenarczyk, tegoroczna maturzystka. – Urodziłam się jako wcześniak w 34. tygodniu ciąży i gdyby nie sprzęty WOŚP, w których leżałam, to nie wiem, czy teraz byłabym zdrowa i rozmawiała. Właściwie jedynymi sprzętami w szpitalu, jakie były dostępne, były właśnie te „oserduszkowane”. Do końca życia będę wdzięczna za to, że ta organizacja w ogóle powstała, bo nie wyobrażam sobie, jakby tych sprzętów w ogóle nie było. Kwestowanie na rzecz WOŚP to było bardzo miłe i wdzięczne doświadczenie. Czułam to, że ludzie naprawdę chcą pomagać. Przychodzili, dziękowali również za to, że ja pomagam. Było takie złączenie. Według mnie to jest też piękna inicjatywa, bo pokazuje, że pomimo wszystkich podziałów, które mamy w Polsce, coś nas łączy. Czyli chęć do pomocy, chęć do tego, aby działać dobrze i być dobrym człowiekiem.
Z WOŚP gram od wielu lat, a serduszka licytujemy drugi rok – mówi Elżbieta Lenarczyk. – Dlaczego? Dlatego, że moje dzieci żyją dzięki WOŚP. Oboje urodzili się w 34. tygodniu i oboje byli pod aparaturą, która była od Jurka Owsiaka. I tylko dzięki tej aparaturze żyją. Ada miała mniejsze problemy, ale syn urodził się w ciężkim stanie i leżał cały czas na OIOM-ie w Łodzi i wszystko to, co było na tym OIOM-ie, było obklejone tymi pięknymi serduszkami. Nie wyobrażam sobie, aby ta instytucja i Jurek Owsiak, który dla mnie już powinien dostać Nobla za to, co robi, nie istnieli (…).
Dla mnie WOŚP to ratunek życia, bo mi uratował życie – dodaje 9-letni Julek. – Licytacja serduszek to fajna zabawa. Ale też pomagamy dzieciom tymi pieniążkami. Każda złotówka pomaga.
Nasi licytatorzy to ludzie wielkiego serca, którzy co roku są z nami, podbijają stawki i świetnie się bawią podczas licytacji, aby wesprzeć szczytny cel. W tym roku WOŚP zbiera pieniądze na oddziały dziecięce laryngologii, otolaryngologii i diagnostyki głowy.
3. złote serduszko za 5 tys. 700 zł wylicytowała Chata Walichnowska.
2. srebrne serduszko za 5 tys. zł wylicytowali Julka i Maciek.
1. bursztynowe serduszko za 8, 5 tys. zł wylicytowała firma Liedmann Agro
2. bursztynowe serduszko za 5 tys. zł wylicytował wieluński BOMED
3. bursztynowe serduszko za 7 tys. zł wylicytował pan Wojciech.