To był kolejny udany rok – mówi kierownik wieluńskiego kina Syrena, Jacek Olejnik. Tysiące widzów obejrzało produkcje polskie i zagraniczne, z tym że mieszkańcy Ziemi Wieluńskiej wybierają przede wszystkim rodzime filmy.
Znów mieliśmy kilkadziesiąt tysięcy widzów. Jest to wynik rewelacyjny. Jak mam okazję i rozmawiam z osobami, które prowadzą kina w miejscowościach podobnych do Wielunia, to okazuje się, że w Wieluniu mamy widownię kilkakrotnie większą. Takie Radomsko, które jest większe od Wielunia ponad dwa razy, widzów ma rocznie dwa razy mniej niż kino w Wieluniu. To wynika z tego, że ten repertuar przemawia, zachęca do odwiedzenia kina. Kino w Wieluniu cieszy się naprawdę dużą popularnością. Nas to bardzo cieszy, że co roku mamy bardzo dużą ilość widzów, przy czym od razu powiem, że to jest spora trudność znaleźć pewien kompromis. To jest sztuka, którą rozwijamy cały czas, jak uzyskać kompromis między kinem popularnym a kinem dla troszkę bardziej wymagających widzów. To jest fascynująca rzecz, jeżeli chodzi o działalność kinową, ponieważ różne filmy przyciągają bardzo różną widownię. Na przykład jeżeli chodzi o filmy Patryka Vegi, to jest zupełnie inna widownia, niż na co dzień mamy w kinie. I mamy też takie spostrzeżenie, że rzeczywiście na „Zenka” przychodzi jeszcze inna grupa. Natomiast ilości się tutaj nie zmieniają, ponieważ i na filmy Vegi, i na „Zenka” są po prostu pełne sale – mówi Jacek Olejnik.
W tym tygodniu można obejrzeć biograficzny film „Zenek” o Zenku Martyniuku, dokumentalny obraz o życiu, miłości i twórczości Leonarda Cohena „ Marianne i Leonard: słowa miłości” (wyświetlany w małej sali) i polski romans „365 dni”.