Szpitalny Oddział Ratunkowy w wieluńskim szpitalu w święta przeżywał istne oblężenie. Wieluńscy ratownicy interweniowali kilkadziesiąt razy. Dziesiątki osób zgłaszały się również do stacjonarnego ambulatorium, najczęściej ze złamaniami i stłuczeniami, do których doszło na cmentarzach.
W Wigilię, pierwsze i drugie święto karetki wyjeżdżały 45 razy – mówi Sebastian Jasiński, ratownik medyczny koordynujący pracą SOR-u w Wieluniu. – Były to pobicia, zaburzenia depresyjne, były osoby nieprzytomne. Zdarzały się wypadki samochodowe, często też jeździliśmy do złamań i niestety do osób pod wpływem alkoholu. Praca w zespołach ratownictwa medycznego, to nie jedyna nasza praca. Szpitalny Oddział Ratunkowy pracuje również stacjonarnie i tam też było bardzo dużo przyjęć. W Wigilię 38, w pierwsze święto 35 i w drugie święto można by powiedzieć, że najmniej, bo 31, ale mimo wszystko, to jest bardzo dużo osób. Niestety było bardzo ślisko i bardzo dużo starszych się zgłaszało, którzy doznali urazu na cmentarzu, gdzie dochodziło do urazów, często bardzo skomplikowanych.
Niestety odnotowano również próby samobójcze. Mężczyzna oblał się benzyną i podpalił. Mimo natychmiastowej pomocy i przetransportowania go śmigłowcem do szpitala specjalistycznego, mężczyzna zmarł.