W tym roku, ze względu na pandemię koronawirusa, Światowy Dzień Wcześniaka obchodzony był szczególnie. To bardzo trudny czas dla tych maluszków, ich rodziców oraz personelu medycznego walczącego o zdrowie i życie tych maleńkich istot. Pandemia stworzyła problem braku możliwości obecności rodziców przy swoich chorych noworodkach, przebywających w szpitalach.
W naszym wieluńskim szpitalu dzieje się to tak samo jak w innych szpitalach, ponieważ my stosujemy się do różnych rozporządzeń Ministerstwa Zdrowia. Wobec tego potwierdzam, że w tej chwili mamy utrudniony kontakt zarówno ojców z tymi dziećmi, jak i mam, jeżeli chodzi o taką sytuację, że mama jest chora na Covid, co zdarza się – mówi neonatolog, Jolanta Ulatowska, kierownik Oddziału Noworodków w wieluńskim szpitalu. – Te utrudnienia wynikają z niczego innego jak z troski o zdrowie dzieci. Chodzi o to, aby noworodka nie zakazić. I wytyczne ministerialne są takie, że ten kontakt odbywa się dopiero wtedy, kiedy mama już nie zaraża. Chodzi o dobro dzidziusia.
W wieluńskim szpitalu rodzi się kilka wcześniaków na miesiąc. Wczoraj również takie maleństwo przyszło na świat.
Urodził się malutki dzidziuś, kilogramowy. Musieliśmy go przekazać do opieki w ośrodku o wyższym stopniu referencyjności, bo takie są wytyczne. Takie dzieci w XXI wieku dzięki ogromnej wiedzy, jaką posiadamy na temat ich rozwoju, umiejętności wsparcia, leczenia tych wszystkich wcześniaczych problemów, dobrze się rozwijają. Owszem, będzie taka grupa, która może będzie miała więcej problemów, ale takie dzieci kilogramowe już naprawdę nieźle się rozwijają i mają bardzo duże szanse na to, aby dorównać swoim kolegom w następnych miesiącach życia – podkreśla doktor Ulatowska.
Wieluński szpital w Światowym Dniu Wcześniaka, dzięki Centrum Elektrycznemu ANIA, był podświetlony na fioletowo.
Fot. SP ZOZ w Wieluniu