Dla jednych to już prawie rutyna, ale dla wielu było to pierwsze zetknięcie się z zimową kąpielą. I jak się później okazało debiutanci nie żałowali swojej decyzji.
Jest rewelacyjnie, wspaniale i ten klimat. Zwłaszcza, że do tego miejsca czujemy sentyment, bo przyjeżdżałyśmy tu już wcześniej, ale nigdy o tej porze – mówiły stojąc po pas w wodzie Joanna Pęcherz i Olga Teodorczyk z Wielunia.
Przede wszystkim trzeba przełamać barierę psychiczną, ale po chwili spędzonej w wodzie jest już dobrze (…) – mówił z kolei stojąc nieco głębiej w wodzie Krzysztof Dziuba, wicestarosta wieluński. – Na pewno będę próbować jeszcze nie raz. To nie jest trudne. Wystarczy trochę chęci (…). Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do morsowania.
To było pierwsze tego typu wydarzenie w gminie Rudniki. Z inicjatywą wyszedł koordynator ds. sportu Tomasz Szymański (na co dzień także radny powiatu oleskiego), który nie ukrywał zadowolenia z frekwencji:
– Trochę tych śmiałków się uzbierało. Byli starsi, którzy mają już jakieś doświadczenie, ale sporo też tych, którzy po raz pierwszy spróbowali i oby nie ostatni. Morsowanie staje się coraz bardziej popularne, więc też chcemy propagować tę formę sportu. Na pewno będzie kontynuacja w kolejnych latach.
Wiele ościennych gmin ma jakieś swoje grupy morsujących, mają swoje zbiorniki, a u nas jak się okazuje też jest spore grono osób zainteresowanych tą formą rekreacji. My też mamy zbiorniki, więc pomyśleliśmy, że spróbujemy. A jak widzimy zainteresowanie jest dosyć duże, więc to może być dobry pomysł także na kolejne lata – dodaje Arkadiusz Spodymek, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Rudnikach. W podobnym tonie wypowiadali się także włodarze gminy. I choć wójt Grzegorz Domański nie zdecydował się na kąpiel w tym roku (to z powodu choroby, której nabawił się tuż przed wydarzeniem), to zapewnił, że poćwiczy i za rok wykąpie się razem z innymi. – Chyba zacznę morsowanie, bo jak wiemy to hartuje ciało i widząc wszystkie osoby tutaj, to jednak wspomaga zdrowie. (…) Chcemy ten zbiornik wykorzystywać do różnego rodzaju rekreacji i stąd między innymi ta nowa akcja myślę, że wejdzie na stałe do kalendarza naszych zimowych wydarzeń.
Z pierwszej zimowej kąpieli nie zrezygnowała jednak zastępczyni wójta Anna Sekienda:
– Jako sprawcy całego tego zamieszania nie możemy pozostać bierni. Przykład idzie od góry, ale też od dzieci. Bo dzieci też dziś wchodzą do wody, więc nie możemy być gorsi. (…) Jeśli zawiązałby się u nas w Rudnikach klub morsów, to byłoby to nie tylko spełnienie marzenia, ale i potwierdzenie, że dzisiejsza impreza ma swój cel i sens.
Na terenie gminy Rudniki jest już przynajmniej kilka osób, które zażywają regularnych kąpieli. Póki co do wody wchodzą jako członkowie sekcji morsów Renifer, działającej przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Praszce. Podobnie jak kilkoro mieszkańców Wielunia i okolic, którzy tej formy rekreacji oddają się od ubiegłego roku, a część dołączyła od tego sezonu.
Myślę, że to już będzie na stałe. Przede wszystkim wcale nie jest zimno. Nie można tego z niczym porównać. To daje wiele przyjemności, energii życiowej i po prostu szczęścia – mówi Aneta Lechowicz. – Bardzo fajnie byłoby, gdybyśmy coś takiego stworzyli również w Wieluniu, gdyby udało się znaleźć gdzieś miejsce, by stworzyć jakiś klub.
Jest fantastycznie. Ja jestem początkującym morsem, to moja piąta czy szósta kąpiel – dodaje Daniel Majchrowski. – Mój pierwszy raz był w tym roku w Skotnicy, koło Praszki. Szczególnie po wyjściu z wody czuje się w sobie przypływ energii, dużo endorfin, same plusy. Sam miałem problem z tym, by za pierwszym razem się przełamać, ale wystarczy się nie wahać i zrobić ten pierwszy krok. Później już jest tylko łatwiej.
Posłuchaj relacji z wydarzenia:
W Wigilijnym Morsowaniu w zalewie Młyny wzięło udział około 100 osób. Sporą grupą pojawili się m.in. przedsatwiciele klubu Sopel z Dobrodzienia i Renifer z Praszki, ale były także osoby z okolic Kluczborka, Kłobucka i wspomnianego Wielunia. Z pierwszej kąpieli skorzystało także spore grono mieszkańców gminy Rudniki. Każdy z uczestników kąpieli otrzymał odpowiedni certyfikat i upominek. Był także czas na ognisko i ciepły poczęstunek.