Brak wystarczającej infrastruktury i kontaktu ze znajomymi – to tylko nieliczne problemy spośród tych, które spadły na Rodzinne Domy Dziecka w związku z pandemią. Z czym jeszcze borykają się zarówno rodzice zastępczy, jak i ich podopieczni?
Izolacja, której doświadczamy w związku z sytuacją pandemiczną, niestety odbija się bardzo negatywnie przede wszystkim na psychice zarówno młodych ludzi, jak i dorosłych. Pamiętajmy, że praca rodzica zastępczego trwa 24/7 przez 365 dni w roku. W momencie, kiedy dzieci nie chodzą do szkół, nie chodzą do przedszkoli, są cały czas w domu, rodzice cały czas muszą być w gotowości, cały czas są na dyżurze. Wielu z państwa na pewno doświadczyło nauki zdalnej z dzieckiem, które uczestniczy w tej formie edukacyjnej. Wyobraźmy sobie tę sytuację pomnożoną razy osiem. Nie tylko jest potrzeba 8 komputerów, ale również odpowiednie łącza obsługujące. To powoduje, że bardzo często mamy problemy nie tylko z tego, że brakowało sprzętu, ale również z infrastruktury, która nie była przygotowana. To są problemy techniczne, ale największym problemem są problemy mentalne, związane z izolacją, odcięciem od środowiska rówieśniczego, gdzie dzieci nie mogą doświadczać gier, zabaw, nie mają swobody przemieszczania się. To odbija się na psychice młodego człowieka. Pamiętajmy, że dzieci trafiające do pieczy to są dzieci po traumach, które muszą być cały czas w terapii wynikającej z ich wcześniejszych, złych doświadczeń. Terapie w obecnym czasie są dużo droższe i musimy to zapewnić bez względu na cenę.
– mówił prezes fundacji Happy Kids, Aleksander Kartasiński, w ramach której funkcjonuje 19 Rodzinnych Domów Dziecka.
O działalności Fundacji pisaliśmy również tutaj.