Wygrane Pauliny Lipiety w juniorkach młodszych oraz Dominiki Włodarczyk w wyścigu elity kobiet, orliczek i juniorek, a także drugie miejsce Adama Kusia w elicie – reprezentanci lub wychowankowie MLKS-u Wieluń znakomicie zaprezentowali się podczas Orlen Pucharu Ziemi Wieluńskiej w kolarstwie szosowym.
Start i meta rywalizacji znajdowały się w Skomlinie, a trasa wiodła również drogami gminy Mokrsko. W imprezie wystartowało ponad 300 zawodników z licencjami w kategoriach od żaków do elity.
Wysoko w juniorkach była Julia Pietrzak z MLKS-u, która zajęła 5. pozycję. Choroba nie pozwoliła Piotrowi Kusiowi powalczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski. Wyścig był bowiem finałem tego cyklu. Junior MLKS-u ostatecznie zajął 2. miejsce w pucharowym rankingu w swojej kategorii.
Paulina Lipieta (MLKS Wieluń):
Bardzo mi zależało, bo tak naprawdę od małego tutaj jeżdżę na rowerze, trenuję tutaj. Chciałam się pokazać z jak najlepszej strony przed rodziną i innymi obecnymi. Kiedy trenowaliśmy na tej rundzie, trener nam pokazywał, gdzie możemy zaatakować, gdzie będzie trudny moment, gdzie będą nogi boleć. Ale miałam w głowie, że każdego tutaj nogi bolą i muszę iść va banque. Na ostatniej prostej czy przed ostatnim zakrętem tak naprawdę stwierdziłam, że zaatakuję, to jest ten moment, no i pojechałam. I wygrałam.
Dominika Włodarczyk (Mat Atom Deweloper Wrocław):
Od kiedy dowiedziałem się, że jest wyścig w Skomlinie, to tylko chciałam się dowiedzieć, kiedy on będzie dokładnie. Miałam nadzieję, że nie w sobotę, bo wiedziałam, że wtedy będę miała bardzo ciężko zdążyć, wręcz będzie to niewykonalne. Chociaż gdybym całą noc jechała, to może by się udało. Ale okazało się, że jest w niedzielę, czyli tak naprawdę dwa dni po moim starcie. W sobotę mogłam spokojnie wrócić do Polski. Jak się dowiedziałam, że jest taka data, jaka jest, to się bardzo ucieszyłam, bo przecież ja tu trenuję. Nie wyobrażałam sobie, że ominie mnie takie wydarzenie, o którym kiedyś mi trenerzy opowiadali, że był wyścig w Skomlinie, kolarze z całej Polski przyjeżdżali. Mieszkam 25 km stąd i mnie tutaj nie będzie? W ogóle nie było takiej opcji.
Adam Kuś (Philippe Wagner Cycling):
Wyścig przebiegał dosyć dynamicznie, ale tego się spodziewałem, bo był dość zróżnicowany poziom zawodników. Wiadomo było, że będzie dynamiczny wyścig. Do tego wiatr. Wiedziałem, że się będzie trwało i trzeba być czujnym od startu. Natomiast miałem taką niepisaną koalicję ze swoim bratem, który jeździ w MLKS-ie Wieluń. Na początku staraliśmy się razem inicjować jakieś ranty, akcje. Piotrek jest jednak w trakcie choroby i jego dyspozycja nie była taka, żeby walczyć. Wdrożyliśmy plan B i to ja chciałem wygrać wyścig. Poszła akcja. Byłem z przodu, musiałem czujnie jechać i czekałem na to, co zrobią rywale. Pierwsza poważna akcja, musiałem w niej być, żeby powalczyć o zwycięstwo. I byłem.
W imprezie uczestniczyli także amatorzy i mastersi, a na koniec odbyły się wyścigi dzieci.
Wyniki zmagań znajdziecie tutaj.