Serią rzutów karnych zakończył się mecz piłkarzy ręcznych MKS-u z Siódemką Miedzią Legnica w 9. kolejce grupy B I ligi. Wielunianie okazali się skuteczniejsi i zdobyli u siebie dwa punkty. Po 60 minutach było 25:25, w karnych emkaesiacy zwyciężyli 3:1.
Mecz lepiej zaczęli wielunianie, którzy wyszli na prowadzenie 5:1. Goście z Legnicy zdołali wyrównać (7:7), ale MKS ponownie odskoczył, tym razem na trzy trafienia (11:8). Trzy ostatnie bramki pierwszej połowy zdobyli jednak zawodnicy Siódemki Miedzi i po 30 minutach tablica wyników pokazywała rezultat 11:11. Warto podkreślić, że przy stanie 11:9 miejscowi nie wykorzystali rzutu karnego oraz sytuacji „sam na sam”.
Drugą odsłonę lepiej zaczęła Siódemka Miedź, zrobiło się 13:11 dla przyjezdnych. MKS doprowadził do wyrównania i wyszedł na jednobramkowe prowadzenie. Od stanu 17:17 trzy kolejne trafienia były dziełem gości. Legniczanie uciekli nawet na dystans czterech bramek. Jeszcze niecałe siedem minut przed końcem Siódemka Miedź prowadziła 23:19. Wielunianie rzucili się do odrabiania strat, w samej końcówce kryli już „każdy swego”. W ostatniej minucie Łukasz Królikowski zdobył bramkę kontaktową. Chwilę później rzut karny dla gości. Czyżby koniec emocji? Nic z tych rzeczy. Przyjezdni się pomylili, a do wyrównania doprowadził Królikowski. O zwycięzcy miała więc decydować seria rzutów karnych. Biorąc pod uwagę cztery niewykorzystane próby MKS-u z linii 7m w meczu, można było pomyśleć, że to niezbyt optymistyczna perspektywa dla gospodarzy. A jednak. Emkaesiacy nie pomylili się ani razu, Patryk Jędrzejewski odbił dwie piłki, Andrzej Waloch obronił jeden rzut, dzięki czemu to zespół z Wielunia zainkasował dwa „oczka”. Rywale wrócili do Legnicy z jednym punktem.
Najlepszym graczem MKS-u wybrano Jędrzejewskiego.
Można powiedzieć, że po kilku momentach przestojów w tym meczu pozwoliliśmy na kontrolę przeciwnika na boisku i musieliśmy gonić rywala przez drugą połowę. Na szczęście udało się to w końcówce. Po szaleńczym pościgu doprowadziliśmy do serii rzutów karnych i te karne wygraliśmy. Trzeba się cieszyć, że w tych decydujących momentach potrafiliśmy się zmobilizować i wywalczyć zwycięstwo.(…) Mimo że w meczu nam te karne nie wychodziły, bo czterech nie wykorzystaliśmy, to zrobiliśmy to w decydującym momencie. Owszem, można gdybać, bo gdybyśmy wykorzystali te karne w przeciągu całego meczu, to zdobylibyśmy trzy punkty, a nie dwa. Cieszy jednak to, że – mam nadzieję – odczarowaliśmy naszą halę i już tutaj będziemy tylko wygrywać.
– komentował trener MKS-u, Tomasz Derbis. Jego zespół zajmuje 6. miejsce w tabeli.
Komentarze