Mieszkańcy miasta i regionu oraz przedstawiciele władz uczcili w niedzielę zamordowanych przez Niemców więźniów z więzienia na Radogoszczu w Łodzi. Poległych uczczono oddaniem salwy honorowej i międzywyznaniową modlitwą wspólnot religijnych. Następnie złożono kwiaty pod Pomnikiem Martyrologii.
Trudno sobie wyobrazić, co czuli ci, często bezimienni, ludzie, ginąc w płomieniach bez możliwości ucieczki i nadziei na jakąkolwiek pomoc. Ten tragiczny epilog cierpień, których doświadczyli więźniowie obozu przejściowego na Radogoszczu, to obraz wyjątkowej zbrodni, jakiej dopuścili się Niemcy w styczniu 1945 roku. W bestialski sposób zamordowali tych, których wcześniej przetrzymywano w strasznych warunkach, z całym arsenałem tortur fizycznych i psychicznych. Wcześniej więźniowie obozu ginęli lub tracili zdrowie wskutek znęcania się i niedożywienia. Padali też ofiarami egzekucji dokonywanych w podłódzkich lasach. Wśród osadzonych była duża liczba łódzkiej młodzieży. Oddajemy dziś hołd tym półtora tysiącom spalonych, nie zapominając o blisko czterdziestu tysiącach, którzy przeszli przez piekło radogoskiego więzienia.
– mówił Piotr Adamczyk, wicemarszałek województwa łódzkiego.
Rzeź na Radogoszczu rozpoczęła się w nocy z 17 na 18 stycznia 1945 roku. Załoga wymordowała więźniów z cel na pierwszym piętrze, strzelając do nich z pistoletów lub za pomocą bagnetów. Więźniom z drugiego piętra rozkazano ustawić się w dwuszeregu i zbiegać po schodach na dół, a u stóp schodów stał karabin maszynowy, z którego strzelano do zbiegających więźniów. Więźniowie z trzeciego piętra zorientowali się, co się dzieje i stawili rozpaczliwy opór. Zaatakowali hitlerowców za pomocą połamanych desek i cegieł, w odpowiedzi Niemcy podpalili więzienie.