Ta Wielkanoc będzie podobna do tej ubiegłorocznej. Spędzimy ją w gronie domowników, bez wystawnych przyjęć i zjazdów rodzinnych. Niestety pandemia koronawirusa nie odpuszcza, a obecnie mamy trzecią falę śmiertelnie zjadliwej choroby. Rząd i medycy apelują o to, abyśmy pozostali w domach, nie przemieszczali się i zachowali reżim sanitarny. Mimo pandemii i obostrzeń mieszkańcy przygotowują się do najważniejszych świąt w roku i na stole na pewno nie zabraknie tradycyjnych potraw.
Przede wszystkim muszą na stole znaleźć się potrawy tradycyjne, takie jak sałatka jarzynowa, tradycyjna baba wielkanocna, tradycyjny sernik, do tego jajka faszerowane i przede wszystkim pięknie udekorowany stół – mówi Mateusz Kot, sołtys wsi Janinów.
I baby! Baby drożdżowe – dodaje Halina Birlet z gminy Rudniki. – Żurek, kiełbaski, sałatka jarzynowa. U mnie zawsze jest stół pięknie nakryty serwetami wyhaftowanymi haftami richelieu czy haftem łańcuszkowym. Musi być krzyż, bo Pan Jezus umarł na krzyżu, zmartwychwstał i jest radość. To są najbardziej tradycyjne święta i najpiękniej ta tradycja jest obchodzona właśnie w Polsce. Palmowe krzyżyki święcimy, po śniadaniu idziemy w pola i święcimy żyto i mówimy „Wstań żytko, wstań, bo Pan Jezus z grobu wstał. Rośnij żytko wysoko, jak Pan Jezus leży głęboko”. A skorupki od jajek dzieci zbierały i wsypywały w dziury, które nornice pokopały, aby nie szkodziły w polu i niszczyły urodzaju. I lampeczka musiała być dla tych, co odeszli do wieczności. Kiedyś te lampeczki odlewało się z masła i stawiało przy grobie Pana Jezusa w kościele, a teraz taką lampeczkę zanosi się na grób tym, którzy odeszli do wieczności, a każdy takich w rodzinie ma.
Przygotowywanie świątecznych potraw i obrzędy zależne są również od regionu.