Izolatorium w wieluńskim szpitalu działa od dwóch tygodni. To, jak powiedział nam dyrektor SP ZOZ w Wieluniu, swoisty bufor bezpieczeństwa przed koronawirusem. Przebywają tam pacjenci, którzy czekają na przyjęcie do szpitala, ale wcześniej muszą mieć zrobiony test na SARS-CoV-2. Wyjątkiem są osoby z zagrożeniem życia, wtedy odpowiednio zabezpiecza się personel, ponieważ taki pacjent musi mieć udzieloną pomoc natychmiast.
Izolatorium to jest takie miejsce, które pozwala nam w bezpieczny sposób zająć się pacjentem, przetrzymać go tam w czasie, kiedy uzyskamy wynik, czy jest zakażony koronawirusem, czy też nie. Czyli zmniejszamy ryzyko wpuszczenia pacjenta zakażonego do szpitala, co byłoby bardzo niekorzystne dla pacjentów, bo wtedy wyłączona jest część szpitala z działalności, a przecież nie o to chodzi, bo szpital powinien działać ciągle. Izolatorium to jest miejsce w oddziale, w którym przetrzymujemy pacjenta w stanie lekkim lub średnim, który się sam obsługuje i potrzebny jest nadzór pielęgniarki. Jest ich bardzo mało, bo jest jedna na dyżurze, ale i tych pacjentów nie jest dużo, bo to jest zwykle od 1 do 3 pacjentów i to jest taka poczekalnia, w której pacjent czeka na to, aby się upewnić, czy ma ujemny, czy dodatni wynik. I wtedy, w zależności od tego wyniku, albo kierowany dalej do oddziału i tam jest podejmowane dalej leczenie, albo jeżeli by się okazało, że ten wynik jest dodatni, to wywozimy pacjenta do szpitala jednoimiennego, do oddziału zakaźnego. To jest taki bufor, taka poduszka, która pozwala bardziej bezpiecznie funkcjonować szpitalowi i w sposób ciągły udzielać świadczeń pacjentom – tłumaczy dyrektor SP ZOZ w Wieluniu, Janusz Atłachowicz.
Z reguły pacjent czeka w izolatorium dwa, trzy dni na wynik badania w kierunku koronawirusa. W tej chwili korzystają z tego trzy oddziały: oddział internistyczny, pulmonologiczny i chirurgiczny.