Trudna sytuacja w Szkole Podstawowej w Szynkielowie

   Sytuacja w Szkole Podstawowej w Szynkielowie po ujawnieniu kompromitujących nagrań, na których widać słowne znęcanie się dyrektora nad chorą uczennicą, jest bardzo trudna. Sprawę nagłośniła Telewizja TVN po sygnale, który otrzymała od dziennikarki Dziennika Łódzkiego. Kiedy nagrania i wywiady ujrzały światło dzienne, dyrektora zawieszono w czynnościach. Sprawa jest rozwojowa, a mieszkańcy obawiają się, że szkoła zostanie zamknięta.
    - Sytuacja jest trudna. Jest pod kontrolą, chociaż codziennie wychodzą jakieś nowe informacje, niejasności, niedomówienia, pomówienia. Po informacji, którą przekazał mi TVN, przyjeżdżając nagrać audycję do mnie, wystąpiłem z zapytaniem do Prokuratury i Kuratorium w Sieradzu, czy jest wszczęte postępowanie przeciwko dyrektorowi szkoły w Szynkielowie. Otrzymałem pismo informujące, że tak. Nie miałem innego wyjścia, musiałem zawiesić dyrektora w swoich obowiązkach. Zrobiłem spotkanie z nauczycielami, pełniącą obowiązki podczas nieobecności pana dyrektora nauczycielkę pracującą w tej szkole również odwołałem z tego stanowiska, a na pełniącą obowiązki dyrektora powołałem osobę niezwiązaną w ogóle z miejscowością Szynkielów. Po całym zajściu poszła informacja, że wójt chce zlikwidować szkołę w Szynkielowie. Zorganizowałem spotkanie z mieszkańcami Szynkielowa, żeby wyjaśnić te niedomówienia. Przyszło sporo osób, którym wyjaśniłem, że ja nie mam takiego zamiaru. Właśnie wtedy byliśmy na ukończeniu budowy parkingu 450 metrów kwadratowych przy szkole, żeby było bezpieczniej dla dzieci, żeby auta, które przywożą dzieci, nie musiały przejeżdżać przed wejściem, tylko zupełnie z boku mogły się zatrzymać, tak że nie po to inwestuję w tę szkołę, żeby ją zamykać. Poszła również informacja, że rodzice chcą przenosić dzieci do innych szkół. Jeżeli nie zmienią swoich decyzji, nie ostudzą emocji, to sami zlikwidują tę szkołę. Jeżeli zostanie garstka osób, to siłą rzeczy ta szkoła przestanie funkcjonować, zresztą zgodzili się ze mną. Jakie podejmą teraz decyzje, nie wiem, trudno mi powiedzieć. Mamy czas wakacji, niech ten czas emocji się ostudzi i nie skazujmy nikogo, bo od tego są sądy, prokuratura i komisja dyscyplinarna, która też rozpoczęła swoje działania. Jest już prowadzone postępowanie wyjaśniające w prokuraturze, jest sprawa w sądzie, jak i przed komisją dyscyplinarną. Sprawa jest rozwojowa, czy skończy się tylko na panu dyrektorze, czy jeszcze na kimś innym, zobaczymy. Żadnej informacji oficjalnej z prokuratury jeszcze nie mam.


- komentuje sprawę wójt gminy Konopnica, Grzegorz Turalczyk.
REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA