- Radio Ziemi Wieluńskiej


Biją, gryzą, okaleczają się i niszczą sprzęt - pacjenci po dopalaczach

   Do wieluńskiego szpitala przywożeni są młodzi ludzie, którzy trafiają na SOR w stanie zagrażającym życiu, niektórzy natychmiast muszą zostać przewiezieni na oddział toksykologii do innych szpitali. Takie przypadki nasilają się szczególnie w okresie wakacji gdzie duża ilość wolnego czasu sprzyja eksperymentowaniu z różnymi środkami psychoaktywnymi. Do najniebezpieczniejszych z nich należą tzw. dopalacze.
    - Te substancje, tak zwane dopalacze, czy substancje zastępcze o różnych nazwach, są substancjami chemicznymi, które oddziałują na ośrodkowy układ nerwowy, wywołują bezpośredni wpływ na funkcje mózgu - mówi lekarz rezydent, Piotr Kowalski z wieluńskiego szpitala - Te substancje są bardzo niebezpieczne, są mocno uzależniające. Młodzi ludzie często, czasami w presji środowiska, chcą spróbować, stosują te środki. Niestety dla nas, dla lekarzy i personelu medycznego są to bardzo trudne przypadki. Mamy szybkie testy antynarkotykowe do wykonania w naszym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, ale tych substancji trujących, które bardzo pustoszą organizm jest na tyle dużo, że my nie jesteśmy ich w stanie wszystkich wykryć. Jeżeli zachodzi podejrzenie zażycia dopalaczy, to próbki krwi wysyłamy na badania toksykologiczne. I nawet te bardzo szczegółowe badania toksykologiczne nie dają nam jednoznacznej odpowiedzi jakie substancje zostały zawarte w tych dopalaczach. I przede wszystkim, na co należy zwrócić uwagę, nie ma leczenia. Lekarze w całej Polsce i prawdopodobnie na świecie nie mają szybkich testów, które potrafią powiedzieć w ciągu kilkunastu minut, godzin czy nawet dni jakie substancje były zawarte w tych dopalaczach. To jest wielki problem, ponieważ nie mamy odtrutki. Nie jesteśmy w stanie podać pacjentowi, który został narażony na działanie tych substancji psychoaktywnych, konkretnego leczenia. Jest to bardzo niebezpieczne.


    Dopalacze są sprzedawane w postaci tabletek, proszków, mieszanki ziół, suszu, kadzidełek, naklejek i innych. Po nich młodzi ludzie wpadają w stany euforyczne, otępienie a nawet agresję:
    - Tracą świadomość co się dzieje dookoła nich, co oni i co ich organizm odczuwa. Nie są w stanie kontrolować tego, co robią, nie są w stanie kontrolować swojego umysłu. Bardzo często osoby takie przywożone są do nas w stanie euforii. Krzyczą, są pobudzone psychoruchowo, wulgarne, potrafią skakać, biegać, okaleczać się. Są zagrożeniem nie tylko dla siebie, dla swojego zdrowia, ale także dla innych, dla nas jako personelu, ponieważ tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak zachowa się taka osoba. Te osoby gryzą, biją, uderzają personel medyczny. My musimy bardzo szybko interweniować i używać czy to środków farmakologicznych, czy nawet przymusu bezpośredniego w postaci pasowania rąk i nóg czy jednego i drugiego, aby opanować tę euforię czy agresję. Spotykamy się z agresją czy to do nas, jako personelu medycznego, czy panów policjantów, którzy bardzo często przywożą nam takie osoby na badania.


   Niebezpieczeństwo zażywania dopalaczy wynika z faktu, że ich skład chemiczny nie jest znany i nie wiadomo, jak po ich zażyciu zareaguje konkretny organizm.

   Więcej o pacjentach przywożonych do wieluńskiego szpitala pod wpływem dopalaczy w rozmowie z naszym gościem tutaj.
REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA