Negocjacje nie dały skutku. Z wieluńskiego szpitala odchodzi 6 lekarzy internistów

   Mimo spotkań, rozmów, a w ostateczności spełnienia żądań finansowych lekarzy, z wieluńskiego szpitala odchodzi 6 internistów. Sprawa oparła się nawet o wojewodę łódzkiego, ponieważ w związku z zaistniałą sytuacją wieluńskim oddziałom internistycznym groziło zamknięcie, czego nie wyobraża sobie ani starosta wieluński, ani dyrektor szpitala Janusz Atłachowicz:
    - Takie spotkanie było zorganizowane przez pana wojewodę, którego poinformowaliśmy o tym, że istnieje ryzyko braku zabezpieczenia funkcjonowania oddziału internistycznego ze względu na decyzję podjętą przez internistów, stąd pan wojewoda poprosił o takie spotkanie. Z naszej strony był na nim pan doktor Andrzej Kowalski i pani doktor Forenc. Podjęto próbę dogadania czy kontynuacji dogadania się, bo myśmy już po rozmowach byli. Potem było kolejne spotkanie, na które z kolei do nas przyjechała konsultant wojewódzka z dziedziny interny, która też starała się w rozmowach wyjaśnić pozycję stron i po tym spotkaniu myśmy uzgodnili pewne sprawy. Ja spisałem je na piśmie i przedstawiłem pani doktor Forenc. To był projekt porozumienia, do którego pani Forenc, po kolejnym spotkaniu, zgłosiła poprawkę, którą myśmy uwzględnili i został ostatni punkt dotyczący finansów. Oczekiwania lekarzy były bardzo duże, w stosunku do tego co lekarze mieli do tej pory. Myśmy te wynagrodzenia byli w stanie podwyższyć. W ogóle naszą ideą było tak, aby doprowadzić do porozumienia z lekarzami. Bo cały czas prowadziliśmy rozmowy tylko z nimi, nie szukaliśmy na zewnątrz nikogo licząc na to, że się ostatecznie domówimy.
   Wieluńscy interniści przystąpili do rozmów, wywalczyli proponowaną podwyżkę, by w ostatecznym rachunku stwierdzić, że i tak by odeszli.
   - To niezrozumiała sytuacja, bo w tym czasie mogliśmy już szukać innych lekarzy na ich miejsce - mówi Atłachowicz - Po ostatnim spotkaniu, które miało miejsce 4 marca poczuliśmy się zawiedzeni, zawiedzeni to mało powiedziane. Od drugiej strony dowiedzieliśmy się, że od początku roku wiedzieliśmy, że oni się zwalniają. To ja się zastanawiam, po co było prowadzić te negocjacje? Przecież mogliśmy rozpocząć działanie, aby pozyskać lekarzy dużo wcześniej. Wygląda na to, że łudziliśmy się, że jednak dogadamy się. Niestety nie dogadaliśmy się. Jest nam bardzo przykro z tego powodu. Dla nas, w tej chwili, strategicznym działaniem jest, żeby utrzymać działanie wszystkich trzech oddziałów internistycznych.


   Wieluński szpital nie po raz pierwszy znalazł się w patowej sytuacji. Chociażby ostatnia sytuacja, kiedy zamknięto na jakiś czas poradnię kardiologiczną, wieluński szpital stracił ponad 60 tys zł. Placówka, która w wielkich „bólach” wychodzi na prostą, nie może sobie pozwolić na takie straty.

   Więcej w rozmowie z dyrektorem Januszem Atłachowiczem tutaj: Gość Radia ZW
REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA