Wieluń: Marzec ’68 - wykład Klubu ''Grota'' Roweckiego za nami (zdjęcia)

   W tym roku obchodzimy 50. rocznicę wydarzeń marcowych. Na wykład poświęcony właśnie temu kryzysowi politycznemu w PRL zaprosił wczoraj młodzież z wieluńskich szkół i mieszkańców miasta Klub Historyczny im. Stefana Roweckiego „Grota” w Wieluniu. Prelegentem była Magdalena Zapolska-Downar z łódzkiego Oddziału Instytut Pamięci Narodowej. Wykład odbył się w ZS nr 2 w Wieluniu.

Anna Jakubczak, studiowała w Łodzi:
    - Trochę było strachu, w pierwszy dzień to na dobrą sprawę nie wiedzieliśmy, czego my sami chcemy, dlatego że dostęp do informacji był niewielki, praktycznie żaden. Wszystko wędrowało pocztą pantoflową. A potem żądaliśmy wolności prasy, dostępu do prasy w obcych językach - to chciały filologie obce, poloniści oczywiście żądali wolnej sztuki, teatru, występowaliśmy o zniesienie cenzury. Oczywiście były też kwestie obyczajowe, chcieliśmy być panami życia, mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, byliśmy młodzi. Dziewczyny chciały mini, chciały chodzić w spodniach, chłopcy chcieli mieć długie włosy, brody, wąsy, tego wszystkiego nie było wolno mieć na studiach.

Stanisław Pioruński, studiował w Opolu:
    - Jeśli chodzi o Opole, było podobnie jak w Łodzi, też żądaliśmy wolności, też chcieliśmy mieć długie włosy, brody. Mieliśmy znakomitego rektora, był Żydem, był to profesor Maurycy Horn, mediewista, uczył nas historii, historii średniowiecza, bardzo dobry człowiek. Nie wpuścił milicji na teren kampusu i na teren uniwersytetu. Za to miał zrezygnować z funkcji rektora uczelni. Dowiedzieliśmy się o tym i postanowiliśmy go bronić. Pan rektor wytłumaczył nam różne rzeczy, powiedział, żeby tego nie czynić, nie robić, że on zrezygnuje i odejdzie z tej funkcji. Pamiętam, były ulotki, kiedyś podczas meczu Odry Opole, która grała wtedy w pierwszej lidze, miałem je przy sobie i udało mi się je rozrzucić po strzeleniu bramki.

Zofia Białas, studiowała we Wrocławiu:
    - Mieszkałam dosyć daleko od głównego gmachu uczelni. To był pierwszy rok studiów, za bardzo nie wiedzieliśmy, o co szło, ale wszyscy znaleźliśmy się w głównej auli i podjęliśmy strajk okupacyjny. Trwał całą noc, wtedy nam mówiono, że robotnicy są przeciwko studentom, co było absolutną nieprawdą. Właśnie robotnicy do nas przychodzili, przywozili nam całe paczki jedzenia. Efektem tego strajku było to, że nie tylko naukowcy rezygnowali z pracy, ale też studenci. I tak jedna z moich koleżanek wyjechała do USA, dwóch kolegów wyjechało do Danii, jedna wyjechała do Izraela.

Magdalena Zapolska-Downar, Instytut Pamięci Narodowej:
    - Jest okrągła, pięćdziesiąta rocznica wydarzeń marcowych, więc postanowiliśmy z organizatorami przybliżyć wieluńskiej młodzieży tę nieodległą historię. Zaczęło się od strajków studenckich, natomiast strajki te wywołała decyzja władz KC PZPR o zdjęciu przedstawienia „Dziady” Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. To był ten impuls, który spowodował, że młodzi ludzie wyszli na ulice. Właściwie możemy powiedzieć, że zapanował efekt domina, ponieważ wszystkie miasta uniwersyteckie dołączyły do protestów, a również te, gdzie nie było uczelni, jak np. Bielsko Biała, Legnica, Radom, tam mamy do czynienia z wystąpieniami młodzieży - uczniów szkół średnich i robotników. Marzec `68 z tych wszystkich tzw. polskich miesięcy w PRL-u jest najbardziej skomplikowany i wielowątkowy. Mamy tutaj kilka problemów przeplatających się ze sobą: kampania antyinteligencka, sprawa rywalizacji frakcji wewnątrz PZPR, kampania antysemicka. To wszystko splotło się w tragedię dla wielu ludzi, którzy albo zostali zmuszeni do opuszczenia kraju, albo wyrzuceni z uczelni z tzw. wilczym biletem.

Posłuchaj relacji:


Tak wydarzenia marcowe przedstawiała oficjalna propaganda PRL:


Więcej można zobaczyć na materiałach archiwalnych komunistycznej bezpieki:


REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA