Nauczyciele dostali podwyżki. Problem w tym, że samorządy nie mają na to pieniędzy

   1 kwietnia 2018 r. zaczęły obowiązywać nowe stawki wynagrodzenia dla nauczycieli. Na wyższe pensje mogą liczyć nauczyciele wszystkich stopni. Wprowadzone opodwyżki dotyczą ponad 99 proc. nauczycieli, którzy mogą liczyć na średni wzrost wynagrodzeń o 5,35 proc., czyli od 95 do 168 zł w zależności od stopnia awansu zawodowego. Problem w tym, że w wielu samorządach obcięto subwencję oświatową i tak naprawdę nie ma na ten cel pieniędzy. Tłumaczy wójt gminy Czarnożyły, Andrzej Modrzejewski:
    - Otrzymaliśmy wstępną subwencję w październiku. Ta subwencja wtedy wynosiła 3 mln 578 tys. 693 zł. A w lutym otrzymaliśmy ostateczną subwencję 3 mln 455 tys. 130 zł. I jak łatwo wyliczyć, jest ona mniejsza o 123 tys. 153 zł. I takich pieniędzy na pewno nam w tym momencie w budżecie gminy braknie. A oprócz tego od 1 kwietnia są podwyżki dla nauczycieli w wysokości ok. 5%. I te środki podobno są w subwencji. Ale chyba wszyscy zauważamy, że tak naprawdę tych środków nie ma. Ja mogę tylko powiedzieć, że z takim problemem to się borykają głównie gminy wiejskie.


   Podwyżki dla nauczycieli mają kosztować budżet ponad 1,1 mld zł, jednak Związek Powiatów Polskich już alarmował, że powiatom zabraknie 600 mln zł. Pieniędzy na podwyżki może zabraknąć, mimo że wprowadzone przez MEN zmiany teoretycznie powinny pozwolić na ich wypłatę. Ograniczenie możliwości przechodzenia na urlop dla poratowania zdrowia miało, według wyliczeń MEN, tylko w tym roku pozwolić na zaoszczędzenie 68 mln zł. Na wynagrodzeniu nauczycieli, którzy stracili pracę w wyniku reformy szkolnictwa (ponad 6,5 tys. osób) - nawet 250 mln zł, a na wydłużeniu ścieżki awansu z 10 do 15 lat - 590 mln w 2022 roku i nawet 1 mld zł rok później.
REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA