Czy chętnie kupowane przez nas nowalijki są teraz bezpieczne dla zdrowia?

   Wiosna rozbudza w nas ochotę do jadania owoców i warzyw. Na przykład, mimo że na ogół nie są tanie, chętnie kupujemy nowalijki. Rodzi się jednak pytanie, czy wyprodukowane pod folią lub w szklarni w przyspieszonym tempie są bezpieczne dla naszego zdrowia. Bez obaw możemy obecnie konsumować jedynie nowalijki z upraw ekologicznych. A ponieważ tych jest mało, zmuszeni jesteśmy sięgać po te, które są poddawane procesom chemizacji. Dlatego powinniśmy spożywać je z umiarem. Tłumaczy prof. Ewa Rembiałowska z SGGW w Warszawie:
    - Warzywem, które gromadzi najwięcej azotanów z nowalijek, jest rzodkiewka. I rzeczywiście, większość przebadanych rzodkiewek o tej porze roku zawiera zbyt wiele azotanów. Dlatego tutaj nie można przesadzać. W ogóle generalna zasada jest taka, że warzywa liściowe gromadzą najwięcej azotanów, które później przekształcają się w azotyny, które są niekorzystne dla zdrowia. Następnie korzeniowe.


   Najmniej azotanów gromadzą owoce roślin, czyli np. pomidory i ogórki oraz rośliny dyniowate. Z upływem czasu dostępne na rynku warzywa i owoce będą coraz bardziej bezpieczne z prostych przyczyn:
    - Dzień się wydłuża. I wtedy fizjologia roślin jest lepsza. Sałata przykładowo gromadzi mniej azotanów w okresie dłuższego dnia niż w okresie krótkiego dnia. Poza tym potrzeba mniej chemii, żeby wyprodukować warzywa. Im bardziej idziemy w kierunku uprawy gruntowej, a wychodzimy ze szklarni i tych innych sztucznych systemów, tym bardziej zdrowe będą nowalijki.


   Przypomnijmy, że dietetycy zalecają, aby warzywa i owoce spożywać przynajmniej 5 razy w ciągu dnia. Jednak w odniesieniu do wczesnowiosennych nowalijek trzeba zachować umiar z korzyścią dla zdrowia i zawartości kieszeni.
REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA