Udało się! „Dopłynęli” z Praszki do Warszawy (zdjęcia)

   W zasadzie można stwierdzić, że dopłynęli nad Zalew Zegrzyński, bo 33 kilometry, które dzielą ten akwen od stolicy naszego kraju, to akurat tyle, ile do planowanego dystansu dołożyli uczestnicy Nocnego Maratonu Pływackiego w Praszce. Blisko 150 miłośników pływania pokonało łącznie 297 kilometrów dokładając w ten sposób swoją cegiełkę aktywności w ramach 26. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

   Na taką formę wsparcia i promowania idei, która przyświeca fundacji Jurka Owsiaka, wpadł Tomasz Szymański z LKS Basket Prasza. Dotąd w ramach finałów WOŚP organizował masze i biegi. Teraz przyszedł czas na inną formę aktywności.
    - Musieliśmy się trochę przekwalifikować. W zeszłym roku nie udało nam się zorganizować marszu, który miał być trzecią edycją, więc za zgodą władz Neapco zorganizowaliśmy maraton i „płyniemy” do Warszawy. Jest frekwencja i jeśli tak dalej pójdzie, to pokonamy ten dystans - mówił po półtorej godziny akcji zaplanowanej na siedem godzin nocy z piątku na sobotę. Po tych 90 minutach „na liczniku” było już blisko 100 kilometrów. Widać było duże zaangażowanie całych rodzin. Na krytej pływalni praszkowskiego M-GOKiSu pojawili się dorośli i dzieci. Momentami wszystkie tory były zajęte.
    - Aż sami jesteśmy zaskoczeni tą frekwencją, ale musimy sobie z tym jakoś „radzić” - dodaje uśmiechając się Szymański. - Wszyscy się dzielą. Pływamy po torach (…).
    - Obowiązuje ruch prawostronny, jak na każdym basenie - dodaje Andrzej Placek, jeden z kilku ratowników dbających o bezpieczeństwo uczestników maratonu. - To długi dystans jakiego jeszcze tutaj nie pokonywano. Rekord pływalni. Ale jest spokojnie, wszyscy wytrzymują, są dobrze przygotowani.
    - Chcemy pomóc. Wspierać wszystkich pływających w tym, byśmy dotarli do Warszawy - mówiła Oliwia, która w chwili rozmowy miała „na koncie” pół kilometra (20 długości basenu).
- Ludzie tryskają energią i mam wrażenie, że dopłyniemy i będziemy wracać z powrotem - dodaje.
    - O tej porze nigdy nie było tu tylu ludzi - mówi kibicująca koleżance Monika - na pewno zdążymy.
    - Ile już przepłynąłem? Nie wiem. Nie liczę - Tomasz Polak. - U mnie dwa kilometry - dodaje odpoczywający obok Artur Szczepański. - Mam nadzieję, że jakoś „wrócimy”. Przynajmniej do połowy drogi - prognozowali dodając, że to świetna forma wspierania Orkiestry.
   Do akcji włączyła się także Paulinka Włoch. Na pływalni pojawiła się wraz z tatą, dla którego prawdziwe pływanie miało się dopiero rozpocząć. -  Póki co osiem długości, ale wszystko przede mną. Jak się „ściemni”, będzie się przyjemniej pływało. To super akcja. Pierwszy raz spotykam się z takim pomysłem. Były różne maratony biegowe, natomiast popłynąć z Praszki do Warszawy? Coś wspaniałego. (…) Pływamy do samego końca i jeszcze dłużej.
   Dla jednych to świetna forma spędzenia czasu i włączenia się w nurt wspierania działań Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale zdarzają się też tacy, który niejako przy okazji starają się przełamywać się i sprawdzać w nowych wyzwaniach.
    - To pierwsza moja forma takiego wsparcia. Zobaczymy jak będzie - mówił Łukasz Bilski, człowiek niezwykle aktywny na wielu polach. Strażak, społecznik, radny miejski, pasjonat kolarstwa i aktor-amator Twojego Teatru. Teatru dorosłych w Praszce. - Od dzieciństwa korzystam z naszej pływalni, a to wydarzenie, Wielka Orkiestra, stwarza wiele możliwości do spróbowania różnych rzeczy. Przykładowo dziś uczestniczę pierwszy raz w takim maratonie, ale zamierzam także w tym wydaniu pierwszy raz oddać krew. To kolejne wyzwanie, a może bardziej obowiązek obywatelski. Zamierzam również spróbować się z morsowaniem.
   Orkiestrowe serduszko naklejone miała także Jolanta Szymańska, ciocia organizatora pływackiego wyzwania. - Oczywiście, jak co roku. Dziś kibicuję na krytej pływalni, jutro Pajujo (wieczór z m.in. ich udziałem zaplanowano na sobotę w Domu Kultury w Praszce - dop. red. O szczegółach piszemy tutaj: Praszka gotowa na 26. finał WOŚP), no a w niedzielę cały finał. Mnóstwo ludzi znajomych tu pływa, dzieciaków z rodzicami. Wspierać trzeba wszystkich, a przede wszystkim sprawiać by to pudełeczko z serduszkiem, które stoi po lewej stronie przy wejściu (oficjalna puszka WOŚP - dop. red.) się zapełniało.
   Blisko 150 uczestników przepłynęło łącznie prawie 300 km. Statystycznie każdy z nich pokonał 80 długości basenu. I choć nikt nie myślał o indywidualnych rekordach, to warto zaznaczyć, że najlepsi z nich pokonali dystans kilkunastu kilometrów.
   Wstęp na pływalnię był bezpłatny. Każdy z uczestników zostawiał tu jednak nie tylko pokonane odległości, ale także pieniądze, które w tym roku przeznaczane są na wyrównywanie szans w leczeniu noworodków.

Posłuchaj:



   Praszka już zaczęła się dokładać. I udowadnia, że z Jurkiem Owsiakiem dopłynie na krańce świata. I pokona jeszcze co najmniej jeden metr dalej.

REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA