Złote Gody w Wieluniu. Odznaczenia prezydenta RP otrzymało 39 par (galeria zdjęć)

   Przeżyli ze sobą 50 lat, byli razem na dobre i na złe, wychowali dzieci i doczekali się wspaniałych wnuków - mowa o 39 parach małżeńskich, które zostały odznaczone ,przez prezydenta RP Andrzeja Dudę, honorowymi medalami za długoletnie pożycie małżeńskie. Uroczysty jubileusz Złotych Godów odbył się w Malinowym Dworze, a medale wręczali dumnym małżonkom włodarze miasta i powiatu.

    - Rocznica ślubu to szczególna okazja, aby się zatrzymać i spojrzeć wstecz na to co osiągnęliście w trakcie wspólnego życia - mówił do jubilatów Naczelnik Urzędu Stanu Cywilnego w Wieluniu, Arkadiusz Skupień - Państwo 50 lat temu zawarliście związki małżeńskie, od tego dnia wiedliście wspólne życie pokonując wszelkie trudności jakie postawił przed wami los. Spędzić z kimś połowę wieku to wyraz najszczerszej miłości. Trzeba takiej miłości, aby pokonać wszelkie trudności razem mimo różnicy charakterów, różnicy zdań, pasji, marzeń czy oczekiwań. Złote Gody to wyjątkowa okazja do świętowania, a jubilatom należą się słowa uznania. Niewiele jest rzeczy cennych tak jak złoto nic zatem dziwnego, że święto półwiecza szczęśliwego pożycia nazwano właśnie Złotymi Godami. Te 50 lat to wzór i piękny przykład dla młodych pokoleń wstępujących w związki małżeńskie.
   Starosta wieluński Andrzej Stępień gratulował parom tak wspaniałego jubileuszu i nazwał ich bohaterami wyjątkowego wydarzenia dla miasta i gminy Wieluń.
    - Cieszę się, że jestem tutaj razem z państwem, że mogę tutaj być i nisko się przed państwem ukłonić. 50 lat drogie panie, drodzy panowie za wami. 50 lat pracy dla swoich najbliższych, dla swoich rodzin. 50 lat pracy dla swojej małej ojczyzny dla gminy Wieluń, powiatu wieluńskiego, dla województwa i kraju. I za tę pracę za chwilę dostaniecie państwo wysokie odznaczenia. Odznaczenia, które są podziękowaniem za te lata wspólnie przeżyte.
    - Żyjemy w takich czasach, w których pojęcie rodziny się bardzo mocno zdewaluowało. Wiemy jak wiele związków, które są zawierane, kończy się szybkimi rozwodami, państwo jesteście zaprzeczeniem tego - zwrócił się do jubilatów, włodarz Wielunia, na którego wniosek przyznano medale, Paweł Okrasa - Państwo jesteście przykładem, że można wytrwać wspólnie w związku przez 50 lat. Oczywiście mając w związku różne chwile i te dobre i te złe także. Ale sztuką jest to, że wam się to udało. Jesteście promotorami długoletnich związków i wzorem dla nas. Dziękujemy wam za to świadectwo.


   Kolejnych jubileuszy i kolejnych lat wspólnego szczęśliwego życia życzył małżonkom przewodniczący Rady Gminy Piotr Radowski i radny Sejmiku Województwa Łódzkiego Andrzej Chowis, który przytoczył słowa Roberta Pauleta: „Prawdziwą miłość poznaje się nie po jej sile, lecz po czasie jej trwania”, a swoje życzenia przekazał w formie wiersza.


   Urszula i Mirosław Sztendel pobrali się po 7 miesiącach znajomości. On, lututowianin, odbywał służbę wojskową w Ożyszu, ona, gdańszczanka, pracowała w domu wczasowym w Krynicy Morskiej. Tam się poznali, zakochali w sobie i pobrali. Ale przyszłość swoją związali z Wieluniem i tutaj przeżyli wspólnie 50 lat. Receptą na szczęście państwa Sztendlów jest wzajemnie wybaczanie:
   - Trzeba jeden drugiemu zawsze wybaczać. Jesteśmy szczęśliwi od 50 lat i każdemu bym życzyła takiego szczęścia - mówi pani Urszula.
    - Ja musiałem wyjść z wojska i po wojsku był ślub. Najpierw przyjazd w te strony, potem powrót w tamte strony. I kiedy się zaczęły rozruchy stoczniowe wycofałem się stamtąd, jakbym wyczuł. Przeżyłem rozruchy marcowe, a przed grudniowymi wyjechałem z Gdańska - dodaje pan Mirosław.
   Wyrozumiałość, szczerość i najważniejsze uczucie, to dewiza długiego pożycia małżeńskiego według państwa Haliny i Tadeusza Żołubek, którzy ślub wzięli po 17 dniach znajomości:
   - To minęło bardzo szybko. Wtedy taki film rosyjski leciał „Siedemnaście mgnień wiosny”, i my też 17 dni żeśmy się widzieli. Powiedział, że mam piękne oczy, to były pierwsze słowa mojego przyszłego męża - wspomina pani Halina.
    - Ja poznałam męża w liceum, chodziliśmy do jednej klasy - mówi Wielisława Łukomska, wieloletnia dyrektorka I LO im. Tadeusza Kościuszki - a zaczęło się od pewnego Sylwestra.
   - Miała taką różową sukienkę na studniówce i jeszcze jej się obcas od buta złamał i musiałem go reperować -
dodaje Czesław Łukomski.
   Nina i Kazimierz Pawlaczyk, przeżyli ze sobą praktycznie całe życie, bo znają się od przedszkola:
   - Nie jest tylko tak, że Gloria i Alleluja. Trzeba lat i trzeba ucierać charaktery. Żona ujęła mnie sukienką welurową z łezką z tyłu. A on był marynarzem i wszystkie dziewczyny się za nim oglądały - mówi pani Nina - a ja wtedy zupełnie gdzie indziej się wpatrywałam. Potem mnie „wziął” na kremową różę no i tak zostało.
   Nina Pawlaczyk, która jest autorką kilku tomików wierszy, w ramach podziękowania za uroczystość w imieniu wszystkich jubilatów, przedstawiła trzy okolicznościowe wiersze. Zostały przyjęte gromkimi brawami.


   Podczas jubileuszu nie zabrakło kwiatów, życzeń, szampana i występów artystycznych. Zapewne dla każdej osoby uczestniczącej w tym pięknym święcie było to wielkie przeżycie i na długo zostanie w pamięci.

REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA