Sekcja Morsów Renifer z Praszki oficjalnie zakończyła sezon (galeria zdjęć)

   Prawie 60 osób w wodzie i kolejnych 40 na brzegu. Sekcja Morsów Renifer w Praszce zakończyła oficjalnie swój szósty sezon zimowych kąpieli. Wydarzenie miało miejsce w Skotnicy koło Praszki, na prywatnym terenie państwa Jakubowsich, którzy od tal udostępniają swój staw praszkowskim miłośnikom zimowych kąpieli. Na zaproszenie Renifera do wspólnego przywitania wiosny odpowiedziały zaprzyjaźnione kluby z Kluczborka, Dobrodzienia, Kłobucka, Blachowni, Raciborza i Kędzierzyna-Koźla. Nie zabrakło tortu, kiełbasek z ogniska i oczywiście mnóstwa uśmiechów.

    - Zacząłem od kąpieli w Kluczborku razem z Panem Jerzym Krzciukiem - wspomina Stanisław Hombek, założyciel klubu w Praszce - W tej chwili przeszło to moje jakiekolwiek oczekiwania. Że jest taka grupa (obecnie sekcja liczy ok. 20 osób - dop. red.), że przyjeżdżają do nas z praktycznie caego województwa i nie tylko, bo przyjechała Blachownia, przyjechał Kłobuck, strażacy z Kłobucka, Dębowa z Kędzierzyna, Kluczbork jak zwykle. Naprawdę wyśmienita impreza. Dla mnie jest to rewelacja.
    - Wydaje mi się, że ta przyjaźń fajnie się urodziła i będzie trwała - Aleksander Malong, Foczka Kluczbork - Łączy nas woda, czyli wspaniałe kąpiele zimowe, przerębel też potrafi łączyć, tudzież ogniska, które później są i integracja. Należę też do kluczborskich biegaczy i postarałem się zarazić tę grupę biegową morsowaniem. Wszyscy przekonali się na sobie, że bardzo dobrze wpływa to na regenerację po biegu.
    - Od dziewięciu lat, jak morsuję, nie wziąłem antybiotyku i chyba już nie wezmę. Przynajmniej nie na grypę, katar czy przeziębienie - dodaje Stanisław Hombek.
    - Morsuję od tego sezonu - Agata Kaczor z Kluczborka - Trzeba spróbować. Powiedziałam na głos, że wejdę i już musiałam, nie było wyjścia. Żałowałam bardzo jak zamoczyłam stópkę, ale odważyłam się. Pierwsza minuta najgorsza, ale później już adrenalina, emocje – super. (...) Nic mi takiego nie było, jakieś tam przeziębienie się zdarzyło, ale myślę, że dlatego, że za krótko jeszcze morsuję.
   Do zimnych kąpieli przekonywał, oczywiście będąc w wodzie, Tadeusz Trusz (65 lat) z Kędzierzyna-Koźla:
    - Wystarczy ustabilizować oddech i być sobą. Ciało jędrnieje, nic nam nie flaczeje, trzymamy fason i każda kąpiel zbliża nas do młodości. (…) Kończę drugi sezon morsowania, więc jestem nowicjuszem na swój sposób, ale naprawdę widzę po swoim ciele, że wyglądam młodziej.

    - Sezon był udany - mówi Renata Sieja, prezes Renifera, sekcji działającej przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Praszce - kąpaliśmy się nawet dwa razy w tygodniu. Byliśmy na zlocie w Kołobrzegu, w Dobrodzieniu. Poznaliśmy grupę morsów z Kłobucka, z Blachowni. Bardzo się z tego cieszymy.
   Witając przybyłych na oficjalne zakończenie sezonu podkreśliła zalety morsowania.
    - Dzięki kąpielom wydzielają się endorfiny, czyli hormony szczęścia, które motywują nas do coraz większych wyzwań, pomagają przetrwać problemy dnia codziennego i przezwyciężać lęki. Dzięki morsowaniu poznajemy nowych, ciekawych ludzi, pozytywnie zakręconych jak my. W morsowaniu wszyscy są równi – nie ma prezesów, doktorów, dyrektorów. Są ludzie, którzy chcą przeżyć coś fajnego, zrobić coś dla siebie i innych.
   Warto tu zauważyć, że wielu z morsujących, to czynni honorowi krwiodawcy i osoby zarejestrowane w banku dawców szpiku kostnego.

   Na zakończenie sezonu zimowych kąpieli przybył także burmistrz Praszki, Jarosław Tkaczyński.
    - Podziwiam osoby, które w taką pogodę, plus pięć stopni, potrafią wejść do wody. Pewnie trzeba się trochę zahartować i psychicznie nastawić. (…)
   O tym jak ważne jest to nastawienie i przygotowanie najlepiej wiedzą strażacy ochotnicy z Jednostki Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Częstochowy, którzy nie tylko zadbali o bezpieczeństwo kąpiących się, ale także sami weszli do wody. Dla części z nich była to druga lub trzecia prawdziwie zimowa kąpiel.
Rafał Orłowski:
   - Dzisiaj jest o tyle dobra sytuacja, że nie ma lodu. Chłopaki wejdą do wody, sprawdzą dno, czy nie ma kamieni, butelek czy innych rzeczy, które mogłyby pokaleczyć lub zranić nogę lub inną część ciała. (…) Jak wszedłem pierwszy raz byłem mega zadowolony, że w końcu się zdecydowałem. Zbierałem się do tego pół roku. Fajna sprawa. (…) My jesteśmy przygotowani, nurkujemy w zimnej wodzie. Na głębokości czterech czy sześciu metrów woda zawsze ma 4 stopnie. To że ona ma dzisiaj osiem stopni, to tylko powierzchniowo. Woda ma taką właściwość, że zawsze „dąży” do czterech stopni. Dla organizmu, jeżeli ktoś wpadnie do takiej wody (i nie jest przygotowany, bo morsujący przed kąpielą rozgrzewają się i odpowiednio „szykują” na wejście - dop. red.), to mózg momentalnie „odcina” wszystkie funkcje życiowe zostawiając tylko serce. Dlatego przestrzegam przed kąpaniem się w jakichkolwiek zbiornikach, których nie znamy i nie ma ratownika. Nie ma ratownika - nie wchodzimy do wody.
   Zasada ta powinna obowiązywać także, a może przede wszystkim latem, gdy pokusa orzeźwienia się w chłodnej wodzie jest największa. W minioną niedzielę nurkowie z Częstochowy nie mieli żadnych zastrzeżeń, co do bezpieczeństwa kąpiących. Do wody weszło prawie 60 osób.
   Po wspólnej kąpieli przyszedł czas na tort (specjalnie przygotowany na tę okazję i przywieziony przez morsów z Dobrodzienia), kiełbaski, chleb ze smalcem, żurek i gorące napoje.

   Okazja do kolejnej wspólnej kąpieli już w najbliższą sobotę. Swoje oficjalne pożegnanie zimy zaplanowali bowiem miłośnicy mroźnych kąpieli z Kluczborka.

Posłuchaj relacji:



Zobacz także:

„Słoneczna California” i 34 centymetry lodu - morsy z Kłobucka świętowały 2. urodziny (zdjęcia)
Morsy z Praszki rozpoczęły oficjalnie sezon (galeria zdjęć)

REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA