I Zlot Pojazdów Zabytkowych w Praszce za nami (galeria zdjęć)

   Podczas I Zlotu Pojazdów Zabytkowych w Praszce setki zwiedzających mogły obejrzeć ponad 150 zabytkowych motocykli i aut. Wśród jednośladów królowały junaki, sokoły, wsk-i, shl-ki i komarki. Szersza gama marek była wśród aut. Można było obejrzeć stare warszawy, syrenki i fiaty, ale także ferrari, mercedesy, alfa romeo, cadillaki czy też samochody terenowe. Spore zainteresowanie wzbudzała kolekcja współorganizatora Zlotu, Mirosława Dylonga, który w swoim prywatnym muzeum posiada 21 odrestaurowanych aut z fordami z lat dwudziestych XX wieku na czele. Podczas I Zlotu w Praszce swoje zabytkowe cacka prezentowali kolekcjonerzy z powiatów: oleskiego, kluczborskiego i kępińskiego. Sporym zainteresowaniem cieszyła się ekspozycja Stowarzyszenia Młodzi i Waleczni Obywatele Praszki, które na swoim stoisku prezentowało m.in. dwa tarpany honkery. Jak mówi prezes Stowarzyszenia, Jarosław Woliwoda, tarpan honker przeszedł remont kapitalny. Natomiast w 2013 roku członkowie grupy dysponowali drugim pojazdem tego typu. Oba pojazdy przeszły modernizację, która umożliwia ich szybką przemianę na pojazd patrolowo-bojowy zbliżony do modelu Honker Skorpion:
    - Na tym dzisiejszym zlocie pojazdów to jest to, że w naszym wyposażeniu znajdują się dwa pojazdy terenowe marki tarpan honker. Jest to wytwór polskiej motoryzacji i jest używany przez Wojsko Polskie. My te dwa tarpany mamy w wersji skorpion, czyli to jest taka wersja, która powstała na podstawie doświadczeń polskich żołnierzy w czasie misji w Iraku. I ona ma specjalną nadbudówkę z obrotnicą, w której jest montowany karabin maszynowy oraz ten pojazd jest opancerzony, chroniąc załogę przed obstrzałem z broni strzeleckiej. Może to zabrzmi trochę nieskromnie, ale zazwyczaj nasze stoisko na różnego typu imprezach cieszy się dużym zainteresowaniem ze względu na to, że broń, pojazdy wojskowe i wyposażenie przyciąga publiczność, szczególnie tę najmłodszą oraz młodzież. Dzieci i młodzież czują pociąg do broni. Być może to wynika też z tego, że nie ma już wojskowej służby zasadniczej, więc ten kontakt też jest mniejszy. To też dotyczy osób starszych, które wspominają swoje czasy, gdy byli w wojsku w służbie zasadniczej. I na chwilę obecną nie spotkałem się z przypadkiem, żeby były negatywne wspomnienia, jeżeli chodzi o służbę wojskową. Natomiast część mówi o tym, że faktycznie brakuje tego wojska. Młodzieży też trochę brakuje służby wojskowej, która nauczyłaby ich trochę samodzielnego życia i szybszego oderwania od rodziców. Jeżeli chodzi o odrestaurowanie tarpanów, to trzeba było dużo pracy, aczkolwiek w porównaniu z tymi starszymi pojazdami, które tutaj są na zlocie, to jednak dużo mniej. Natomiast faktycznie trzeba trochę pracy włożyć. Dużo czasu trzeba poświęcić na to, żeby uzyskały wygląd i stan techniczny taki, w jakim znajdują się w tym momencie. Zasadniczo pozostały nam jeszcze pewne niuanse, które powoli kończymy. Jeden pojazd był w 50% odrestaurowany a drugi w 100%. Był rozkręcony na części pierwsze do ostatniej śrubki, a później skręcony od podstaw. Były wymieniane całe elementy, szczególnie jeśli chodzi o blacharkę. Ale w ten sposób uratowaliśmy te dwie jednostki sprzętowe wytworzone przez polski przemysł, polską myśl od nieuniknionej śmierci. Bo podejrzewam, że bardzo szybko gdzieś zniknęłyby na szrocie, a w końcu wylądowały w hucie.


   Zachwycony prezentowanymi autami był pan Adam z gminy Praszka:
    - Jak widzę tego fiata 500 zaraz za maluchem, to jestem pełen podziwu. Ale ja do dzisiaj nie mam swojego auta. Mam tylko stary rower. Mówią, że duże tylko są ładne, ale przecież te małe auta też są piękne. Maluch był kiedyś marzeniem niejednego Polaka. Tu w tym muzeum są bardzo ładne samochody, aż nie wiem, co powiedzieć. Na przykład ta warszawa, jak jest piękna. Ja jeździłem warszawą, ale tą nowszą. Jaki to był wygodny samochód, nie to co teraz te nowe auta.


Pani Emila Niełacna-Gędek ze Strocja nie żałowała, że przyjechała na Zlot:
    - Bardzo mi się podobają prezentowane auta. Nie spodziewałam się. Mój starszy syn się interesuje motoryzacją i to on nam podsunął pomysł, żeby tutaj przyjechać i nam się tutaj podoba. Antosiowi najbardziej się podoba to niebieskie auto, bo to jest jego ulubiony kolor. Auto może być obojętnie jakie, ale musi być koloru niebieskiego. Ja nie mogę wybrać sobie jakiegoś jednego, bo wszystkie mi się podobają. Mogłabym jeździć codziennie innym. Impreza się bardzo udała. Tak że mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze więcej aut i motocykli zabytkowych do oglądania.


Sylwester Krawczyk z Praszki zauroczony był motocyklem marki sokół, a z aut najbardziej przypadły mu do gustu alfa romeo i mercedesy:
    - Mnie najbardziej z polskich motocykli podoba się polski sokół. Z zabytkowych aut to ta alfa romeo jest ładna i mercedesy są piękne. Ładne są też egzemplarze naszej polskiej myśli technicznej. Sam kiedyś miałem i jeździłem fiatem 1500. Jeśli chodzi o motocykle, to jeździłem sokołem, junakami, wsk-ami. Junaki były bardzo silne. Obecnie jeżdżę hondą shadow 750. Już jestem na emeryturze, ale wciąż mnie ciągnie do jazdy motocyklem. Jeżdżę rozważnie, bo nie przekraczam prędkości 100 km/h. Nie ma sensu jeździć szybko, bo polskie drogi nie mają najlepszej nawierzchni. Tydzień temu miałem przykry incydent, bo jadąc małą obwodnicą Wielunia, jechałem od brata i w pewnym momencie wyrzuciło mnie dosłownie w powietrze, bo najechałem na garb asfaltowy. Takie są polskie drogi. Trzeba jechać bardzo uważnie i ostrożnie.


   Głównym organizatorem Zlotu był przedsiębiorca z Praszki, Mirosław Dylong, który w ubiegłym roku otworzył prywatne Muzeum Zabytkowych Pojazdów. Odrestaurował już 24 pojazdy. W swojej kolekcji ma m.in. dwa Fordy T z 1922 i 1923 roku, pierwsze seryjnie produkowane samochody na świecie. Niedawno skończył odnawiać kolejne auto: DKW drewnianej konstrukcji z 1939 roku:
    - Powiem szczerze, że nawet się nie spodziewałem, że będzie tylu uczestników i w ogóle tyle ludzi nas odwiedzi. Ogólnie jestem mile zaskoczony. Jeśli chodzi o auta, to szukam ich praktycznie wszędzie. Odwiedzam portale internetowe, aukcje na allegro przeglądam i na olxie. Polskie portale to jest taka moja lektura codzienna. Również szukam za granicą. Mam dużo znajomych, którzy siedzą za granicą. W Szwecji mam znajomego, który interesuje się zabytkowymi pojazdami. I właśnie tam można jeszcze coś fajnego znaleźć i kupić. Te auta, które mam, gdy je sprowadzałem i kupowałem, to powinny wszystkie trafić na złom. Wszystkie były w bardzo złym stanie. Niektóre nawet dosłownie, tak jak np. ten volkswagen karmann został przywieziony ze złomowiska w Austrii. Jeśli chodzi o te dwa fordy T, to zdobyłem je dzięki wspomnianemu koledze ze Szwecji. Jeden odkupiłem od muzeum, które wyprzedawało część swojej kolekcji. A drugi, ten biały stał kilkadziesiąt lat w jednym z młynów w Szwecji. On był czarny ale postanowiłem zrobić psikusa Fordowi, żeby zobaczył z góry, że te auta mogły być naprawdę piękne w innym kolorze, a nie tylko czarnym. Jeśli chodzi o kontynuację zlotów, to generalnie taki był zamysł, żeby pierwszy Zlot był kameralny. Bo generalnie jest nas trochę, jak się okazuje, na dzisiejszym zlocie, a tak naprawdę się nie znamy. I ten zlot miał na celu, żeby wszyscy się poznali. I aby jeden drugiemu pomagał, jeżeli ktoś chce komuś pomóc. Chciałbym, żeby następna edycja Zlotu była ogólnopolska. Dzisiaj już wstępnie jest ponad 400 zgłoszeń. Tak że myślę, że już drugi zlot będzie już dosyć duży. Chciałem tu też bardzo podziękować Dariuszowi Wartalskiemu, który włożył dużo pracy w organizację tego Zlotu. Jest to rzeczoznawca i taki przyjaciel, który potrafi coś zrobić i bardzo mu za wszystko dziękuję.


   W wojewódzkim rejestrze pojazdów zabytkowych na Opolszczyźnie jest już ponad 600 pozycji. W tym roku do ewidencji wpisano ponad 50 pojazdów, w roku 2015 było ich ponad 130. Obecnie w ewidencji jest dokładnie 619 pojazdów. To są zarówno motocykle, motorowery, pojazdy specjalne, traktory, samochody ciężarowe, jak i osobowe, których jest najwięcej. Jest też jeden rower. By wpisać pojazd do rejestru zabytków, trzeba wykazać jego oryginalność w co najmniej 70 procentach, musi mieć też minimum 25 lat. Jeśli chodzi o kolekcję Mirosława Dylonga, to każdy może wynająć jego cacka na imprezy okolicznościowe, ale trzeba rezerwować termin do kilkunastu tygodni wcześniej, a jeśli chodzi o Fordy z lat dwudziestych XX wieku, nawet do trzech lat wcześniej.

REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA