W Wieluniu dyskutowano o Planie Gospodarki Odpadami Województwa Łódzkiego

   Samorządowcy, eksperci i wiceminister środowiska, Sławomir Mazurek uczestniczyli w Wieluniu w spotkaniu dotyczącym głównych założeń Krajowego Planu Gospodarki Odpadami i wojewódzkiego planu w tym zakresie. Jak wynika ze statystyk Instytutu Sobieskiego, nasze województwo jako jedyne ma niedobór mocy przerobowych odpadów w kraju. Dla uczestników spotkania ważną informacją jest potwierdzenie, że jeśli Senat wyrazi zgodę, to nie będzie obowiązków przetargów na odbiór i wywóz odpadów. Co oznacza, że gmina może skorzystać z tzw. zlecenia in-house - w trybie zamówień z wolnej ręki. Niestety, zanim prawo wejdzie w życie, to w gminie Wieluń przetarg na wywóz odpadów do 30 czerwca 2018 roku zostanie rozstrzygnięty, bo składanie ofert po zmianie specyfikacji przedłużono do końca maja. A ponieważ konkurencyjny Remondis wywalczył zmianę w specyfikacji polegającą na tym, że odpady muszą najpierw trafić z Wielunia na składowisko w Dylowie pod Pajęcznem a dopiero ich nadwyżki do Rudy, to kalkulację kosztorysową musi zmienić wieluńskie Przedsiębiorstwo Komunalne. Gdyby „in house” już obowiązywało, to samorząd mógłby bez przetargu wskazać na swoją spółkę jako wykonawcę. Nowe rozwiązanie, które ma być wprowadzone, chwali adwokat, radny sejmiku województwa łódzkiego z PiS, Michał Król:
    - Dotychczas było tak, że w zakresie gospodarki odpadami nie było możliwości zamówienia z wolnej ręki. Natomiast w wielu samorządach bardzo często funkcjonują spółki, które w tym się specjalizowały. Poza tym daje to taką możliwość, że przy niebezpieczeństwie powstania jakichś monopoli czy zmów rynkowych, nawet jeżeli wiedzą o tym tylko prywatni wykonawcy, wtedy nie będą w sposób nie rynkowy windowali ceny. Dlatego danie takiej możliwości i powtarzam, że to jest tylko możliwość. Rząd proponuje: dajmy samorządom dodatkową możliwość, żeby - jeżeli uznają to za słuszne - dokonywać wykonawcy odbioru odpadów właśnie metodą „in house”. A samorządy są zainteresowane tym, żeby jak najtaniej dla mieszkańca to było zrobione, a równocześnie dobrze. Dlatego że później na Radach Gmin, co często obserwuję, bo nie jestem tylko samorządowcem na poziomie województwa, ale byłem też samorządowcem na poziomie niższym, ponadto zajmuję się zawodowo obsługą samorządów na poziomie gminnym jako adwokat, to widzę bardzo często, że danie takiej możliwości naprawdę spowodowałoby, że w niektórych przynajmniej miejscach te śmieci mogłyby być tańsze. Powtarzam, że to nie jest obowiązek, tylko dodatkowa możliwość. Coś, o co samorządy od dawna prosiły. I dobrze, że na to chce się zgodzić rząd, który zaproponował taką zmianę i przeszło to przez Sejm, a teraz zajmuje się tym Senat. Ja rozumiem, że to narusza interesy niektórych grup lub je ogranicza, ale tutaj trzeba wyważyć wszystkie interesy. I interesy prywatnych firm, i interes publiczny. I właśnie to rozwiązanie moim zdaniem jest w miarę najlepsze.


   Z kolei były prezydent Sieradza, a obecnie sekretarz gminy Błaszki, Jacek Walczak przestrzega przed hurraoptymizmem w tej sprawie, choć uważa zwiększenie wyboru rozwiązań w tej kwestii za dobre posunięcie:
    - Jestem za tym rozwiązaniem, przynajmniej za możliwością skorzystania z takiego rozwiązania. Ale nie chciałbym, żeby to był instrument, który znowu przekieruje albo zwiększy opłaty dla mieszkańców. Bo proszę sobie wyobrazić, że burmistrz lub wójt jakiejkolwiek gminy przekaże własnej spółce nieoszacowane lub niezweryfikowane szacunki kosztów odbioru i wywozu odpadów. I skąd wiadomo wtedy, że to jest realny koszt. Skąd wiadomo, że to nie jest za dużo dla gminy lub za mało dla spółki komunalnej? To może stanowić zarówno dla gminy, jak i spółki. Bo jeżeli władze gminy zmuszą prezesa spółki, żeby przyjął stawki za określoną pracę za mniejszą kwotę, niż powinno to kosztować, to może doprowadzić do upadku własnej spółki. To jest możliwe. A ponieważ jestem z jednej strony odważnym, ale lubiącym mówić prosto i otwarcie, w czym tkwi problem, to dzisiaj o tym powiedziałem. Zwłaszcza jestem zwolennikiem i orędownikiem tego, aby te problemy odpadowe były łączone wspólnie i samorządy w tym zakresie ze sobą współpracowały. My mamy problem jako samorządowcy współpracować ze sobą, w ogóle Polacy mają z tym problem. W związku z tym namawiam najpierw do współpracy, bo czym innym jest załatwianie swoich problemów w gminie liczącej 10-30 tys. mieszkańców, a co innego jest załatwianie tych problemów wspólnie z kilkoma innymi gminami, które łącznie mają ponad 100 tys. mieszkańców. Wtedy można liczyć na to, że ceny będą jednak niższe. W związku z tym jestem za „in house”, ale patrzyłbym na to wszystko bardzo indywidualnie, aby to nie był mechanizm do tego, żeby podwyższać ceny, tylko po to, żeby dać zarobić własnej spółce. Narażając w zamian za to własnych mieszkańców na większe koszty. To byłoby niedobre. Ja akurat z wielkim bólem wprowadziłem w Sieradzu racjonalną cenę. Ta cena od 2013 roku zmalała, a nie wzrosła. Ale to się wiązało z wielką walką z prawie wszystkimi, którzy chcieli tę cenę mieć jak najniższą. A przypomnę, że jeżeli nie doprowadzimy do odpowiedniego poziomu recyclingu i odzysku tych odpadów, to będziemy płacić kary. Jak miasto lub gmina zapłaci kary, to również kary zapłaci państwo. W związku z tym z jednej strony to musi być tanio, a z drugiej strony musimy być pewni, że odzyskamy to. Na przykład miasto Sieradz ma już w tej chwili załatwioną sprawę tymi moimi posunięciami jeszcze z 2013 roku na 10 lat do przodu. Mamy już uzyskane wskaźniki dużo bardziej restrykcyjne niż te, które są wymagane prawem. Dlaczego? Dlatego że nie daliśmy się z jednej strony stłamsić w taką zasadę, że zrób przetarg, przekaż to jednemu podmiotowi i zapomnij o problemie. My zrobiliśmy jeden przetarg i powierzyliśmy firmie odbiór odpadów a ich zagospodarowanie zapewniliśmy sobie sami w 20 gmin, tworząc jeden RIPOK. I wtedy jest taniej. I mam też przekazanie informacji, ile śmieci. Jakie śmieci i jaki ich asortyment jest dowożony na składowisko odpadów. Bo jestem właścicielem tego zakładu gospodarki odpadami. A firmy wybraliśmy w przetargu tylko na odbiór odpadów. Teraz ten odbiór powierzyłbym własnej spółce. Ale nadal zagospodarowanie odpadów powierzyłbym wyspecjalizowanej firmie, najlepiej utworzonej przez kilkadziesiąt samorządów. To jest idealne rozwiązanie. I nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Ale do tego zachęcam, bo myślę, że coraz częściej będziemy nie tyle chcieli, co musieli współpracować. A lepiej to zrobić na zasadzie dobrowolności i ekonomii, a nie obowiązku, bo wtedy jest lepsza współpraca.


   Obecnie w gminie Wieluń np. stawka za wywóz posegregowanych odpadów wynosi 7 złotych miesięcznie od osoby. Gdy trzeba będzie śmieci wywozić pod Pajęczno, koszty wzrosną i automatycznie pewnie też i stawki. Sytuację zmieniłoby przyznanie składowisku w Rudzie statusu Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Decyzję o tym podejmie marszałek województwa łódzkiego. Wniosek w tej sprawie złożył już na jego ręce burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa. Jeśli decyzja będzie odmowna, składowisko w Rudzie zostanie zamknięte 1 lipca 2018 roku.
   Tymczasem zdecydowany sprzeciw wobec likwidacji przetargów w gospodarce odpadami zgłaszają od dawna przedstawiciele prywatnych firm, którzy nie mają wątpliwości co do tego, że zamówienia in-house posłużą samorządom do eliminowania prywatnej konkurencji i zastąpienia firm prywatnych spółkami samorządowymi. Podkreślają przy tym, że zlikwidowanie konkurencji w gospodarce odpadami nie jest podyktowane prawem unijnym, tylko dążeniem samorządów, w szczególności dużych miast, do odtworzenia po 25 latach monopolu spółek gminnych w gospodarce odpadami. Zastąpienie firm prywatnych przez spółki komunalne spowodowałoby - jak wskazują przedsiębiorcy - nieunikniony w warunkach monopolu wzrost opłat dla mieszkańców. Dlatego w odróżnieniu od samorządowców, przedsiębiorcy prywatni mogą czuć się rozczarowani, wszak - co podkreślano na niedawnej konferencji branżowej - to przede wszystkim posłowie Prawa i Sprawiedliwości zgłosili w 2008 r. zdecydowany sprzeciw wobec przepisów nowelizujących prawo zamówień publicznych, które miały wprowadzić zamówienia in-house.

REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA